Dobrych kilka lat temu, lubiłem zaglądać na polskie strony poświęcone tzw. współczesnym technologiom, ponieważ oferowały one coś więcej niż suche fakty i oderwane od rzeczywistości „testy”. Dosyć często można było znaleźć rzeczowa opinię, kompletny test usługi, wartościowe komentarze do opisywanej usługi.

Taki stan rzeczy utrzymywał się dosyć długo i spośród dostępnych źródeł informacji na temat nowych technologii, miałem co najmniej kilkanaście polskich. Do czasu. W mediach tzw. mainstreamu zaobserwowałem to już dawno i liczyłem, że nigdy nie trafi do blogów o tematyce IT. Niestety stało się. Największe blogi i serwisy technologiczne, zmieniły się w plotka, fakt, itp. szmatławce.

Dowód? Proszę bardzo. Kilka tytułów ze strony głównej dwóch populalrnych serwisów: „5 powodów, dla których warto grać na monitorze gamingowym”, „Przywróciłem Windowsa do ustawień fabrycznych, nie pomyślałem nawet o kopii zapasowej”, „Tylko Apple może sobie pozwolić na taki perfekcjonizm. To dlatego tak długo czekamy na AirPods”, „SAMSUNG GALAXY S7 EDGE – CZY NADAL WARTO GO KUPIĆ?”, „Twórcy Facebooka nie mają wstydu”, „Koniec tajemnic. Tak, Apple pracuje nad autonomicznymi samochodami”. Wystarczy zamienić nazwy firm IT na nazwy firm produkujących fast food lub proszki do prania i otrzymamy taki sam clickbait, który merytorycznie jest niewiele wyżej od rynsztokowej poezji.

Powodów takiej zmiany może być wiele, ale zazwyczaj chodzi o kasę. Wysublimowane teksty, jeżące się od odwołań do literatury fachowej oraz zawierające analizę z prawdziwego zdarzenia, wydają się być zbyt trudne dla gawiedzi, której potrzeba jedynie igrzysk i chleba. A jak wiadomo, dobry tytuł, ciekawy lead i miałka reszta, to klucz do sukcesu. W końcu kto czyta więcej niż kilka zdań wstępu. Tak to jest w pokoleniu „like & share”.