Natrafiłem dzisiaj na nową i ciekawą zarazem usługę Google – Contributor. Google opisuje ją jako wspieranie twórców sieci dzięki stałym opłatom abonamentowym. Jak to dokładnie działa?

Najpierw wybieramy ile chcemy płacić miesięcznie. Mamy do wyboru zakres kwot od 1 do 3 dolarów. Jak już zapłacimy i trafimy na stronę, która korzysta z Contributora, nie pojawią się nam reklamy serwowane przez Google. Czyli otrzymamy coś na zasadzie płatnych subskrypcji treści w zamian za usunięcie reklam. Pomysł nie jest nowy i wykorzystywany również na naszym podwórku – najbardziej u nas rozpowszechnione jest chyba Piano (to nie do końca to samo, ale idea jest podobna).

Zastanówmy się jednak jakie ta usługa niesie za sobą konsekwencje. Po pierwsze Google otrzyma kolejną porcję danych o nas. Aby korzystać z Contribute, trzeba będzie być zalogowanym do konta Google, a co za tym idzie cała nasza historia przeglądanych stron trafi do Google. Po drugie, zarobią na tym tylko duże serwisy, z dużą ilością odsłon, ponieważ opłata uiszczana przez użytkowników będzie dzielona proporcjonalnie do ilości odwiedzin (część tej kwoty oczywiście zostanie w kieszeni Google). I na koniec coś, co mnie najbardziej martwi – jest to pierwszy krok do przyzwyczajenia użytkowników do płacenia za treści w sieci. O ile nie mam nic przeciwko płaceniu za dobre treści, tak obawiam się, że upowszechnienie się Contributora spowoduje, że płacić będziemy za każdą treść, również taką, która, delikatnie mówiąc, jest beznadziejna.

Jak potoczą się losy usługi, pokaże czas. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że Contributor się rozwinie i faktycznie będzie wspierał twórców treści, które dzięki zastrzykowi gotówki będą na coraz wyższym poziomie. Do tego czasu pozostanę przy tandemie Firefox + Adblock.