Polacy to naród narzekaczy. Nic się nie podoba, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, tylko u nas pracodawcy oszukują swoich pracowników, wszystko jest źle i tylko “ja wiem jak to zrobić dobrze”. Wystarczy przejrzeć komentarze w dowolnym dużym serwisie, tematy na forach lub płomienne dyskusje w serwisach społecznościowych. Gdyby były organizowane mistrzostwa świata w narzekaniu, Polacy byliby niekwestionowanymi mistrzami.

Gdybym nie wiedział kto jest autorem tytułowej książki, a imiona, nazwy miejscowości oraz firm zostały spolonizowane, mógłbym przysiąc, że czytam kolejne gorzkie żale wylewane przez sfrustrowane jednostki na zło, które trawi nasz kraj. Okazuje się jednak, że za naszą zachodnią granicą dzieją się dokładnie takie same rzeczy jak u nas, co doskonale pokazał w swojej książce Gunter Wallraff. Z nowego wspaniałego świata jest zbiorem historii dziennikarza, który zajmuje się demaskowaniem sposobów działania nieuczciwych firm i pracodawców w Niemczech. Autor pod przebraniem stara się wtopić w obserwowane środowisko i od środka poznaje mechanizmy działające wewnątrz konkretnej firmy.

Na 300 stronach Z nowego wspaniałego świata poznajemy prawdziwe oblicze rasizmu, który w Niemczech ma się dobrze, dowiadujemy się jak trudne jest życie bezdomnego w kraju, który podobno słynie z hojnej pomocy socjalnej, widzimy oczami pracownika call center do jakich oszustw można się posunąć, aby sprzedać nikomu niepotrzebną usługę/produkt. Ponadto mamy okazję sprawdzić jak monopol wielkiej firmy niszczy małe przedsiębiorstwa, a mobbing to coś więcej niż publiczne zwymyślanie pracownika. Nie mogło również zabraknąć wykorzystywania pracowników przez międzynarodową korporację oraz przekrętów w jednej z największych firm kolejowych w Europie.

Owszem, można zarzucić autorowi, iż szuka taniej sensacji, ponieważ to najlepiej się sprzedaje. Można wypomnieć, że zabrakło pozytywnych przykładów, a książka sprawia wrażenie stronniczej. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, iż nasze polskie bagienko, to tylko jedno z wielu bagienek na mapie świata. Jeśli należysz do osób, które twierdzą, że tylko u nas jest źle, a dojrzałe demokracje to krainy mlekiem i miodem płynące, koniecznie przeczytaj tę książkę.